Bracia na Zawsze
O
[email protected]
male vocals
rap
Dark rap beat with cold
detuned keys and heavy 808-style low end
male vocals. Verses sit in a menacing pocket
tight rhyme patterns and close-mic whisper doubles; hook explodes with distorted ad-libs and octave-layered vocal. Minimal atmospheric pads creep in on the bridge
then everything drops back to bare drums and bass for the final chorus to feel like a victory lap from the gutter.
Criado em fev 12, 2026
Letras
[Intro]
Ekipa wariatów, ej
Totalne świry, brat
Z błota do gwiazd
Słyszysz nas? (ha)
[Verse 1]
Czerwona Mazda, V6 żyła
W głowie plan, w sercu benzyna
Szara beemka, m47
Ropień co ciągnie nas w górę jak lewar
V8 Audi, b6 rzeźnik
Guma na asfalcie, dym jak z piekiel
Bracia na zawsze, pod jednym kluczem
Ten sam garaż, inna furka, ten sam luz, ej
[Chorus]
Bracia na zawsze, pojeby na trasie
Mówili: "padniecie", dziś widzą ogień w masce
My zrobiliśmy swoje, zrobiliście dramy
Wy chciałyście serca, zabrałyście blizny, plamy
Myślicie, że boli, że siedzi jak kara
A to wy w tych głowach macie nas po ścianach
Bracia na zawsze, z bagna na autostradę
My dawno po swoje, wy w tym samym szambie
[Verse 2]
Wpadły te suki jak zwiastun katastrof
Obietnicą w usta, w kieszeń tylko pasożyt
Łzy jak benzyna, paliły jak ogień
Kłamały w żywe oczy, aż pękał mi powiek
Trzy fury, trzy serca, jeden kurs – naprzód
One wciąż na wstecznym, kręcą się w tym bagnie w kółko
My w górę biegi, one w dół z moralem
Totalne pojeby, a ogarniamy życie lepiej niż te "damy"
[Bridge]
W nocy jak mijam te miejsca, gdzie stałaś
Śmiech mnie ciśnie, nie żal, tylko szansa
Bo gdyby nie kłamstwa, nie byłoby nas tu
Nie byłoby braci, fur i tych tras w snach już
[Chorus]
Bracia na zawsze, pojeby na trasie
Mówili: "padniecie", dziś widzą ogień w masce
My zrobiliśmy swoje, zrobiliście dramy
Wy chciałyście serca, zabraliście blizny, plamy
Myślicie, że boli, że siedzi jak kara
A to wy w tych głowach macie nas po ścianach
Bracia na zawsze, z bagna na autostradę
My dawno po swoje, wy w tym samym szambie
Ekipa wariatów, ej
Totalne świry, brat
Z błota do gwiazd
Słyszysz nas? (ha)
[Verse 1]
Czerwona Mazda, V6 żyła
W głowie plan, w sercu benzyna
Szara beemka, m47
Ropień co ciągnie nas w górę jak lewar
V8 Audi, b6 rzeźnik
Guma na asfalcie, dym jak z piekiel
Bracia na zawsze, pod jednym kluczem
Ten sam garaż, inna furka, ten sam luz, ej
[Chorus]
Bracia na zawsze, pojeby na trasie
Mówili: "padniecie", dziś widzą ogień w masce
My zrobiliśmy swoje, zrobiliście dramy
Wy chciałyście serca, zabrałyście blizny, plamy
Myślicie, że boli, że siedzi jak kara
A to wy w tych głowach macie nas po ścianach
Bracia na zawsze, z bagna na autostradę
My dawno po swoje, wy w tym samym szambie
[Verse 2]
Wpadły te suki jak zwiastun katastrof
Obietnicą w usta, w kieszeń tylko pasożyt
Łzy jak benzyna, paliły jak ogień
Kłamały w żywe oczy, aż pękał mi powiek
Trzy fury, trzy serca, jeden kurs – naprzód
One wciąż na wstecznym, kręcą się w tym bagnie w kółko
My w górę biegi, one w dół z moralem
Totalne pojeby, a ogarniamy życie lepiej niż te "damy"
[Bridge]
W nocy jak mijam te miejsca, gdzie stałaś
Śmiech mnie ciśnie, nie żal, tylko szansa
Bo gdyby nie kłamstwa, nie byłoby nas tu
Nie byłoby braci, fur i tych tras w snach już
[Chorus]
Bracia na zawsze, pojeby na trasie
Mówili: "padniecie", dziś widzą ogień w masce
My zrobiliśmy swoje, zrobiliście dramy
Wy chciałyście serca, zabraliście blizny, plamy
Myślicie, że boli, że siedzi jak kara
A to wy w tych głowach macie nas po ścianach
Bracia na zawsze, z bagna na autostradę
My dawno po swoje, wy w tym samym szambie